piątek, 24 lutego 2017

Jestem...



                                                             Hejka kochani! 

       Dawno mnie nie było ale nie miałam na to wpływu. Ten rok nie zaczął się dla mnie i naszej rodziny zbyt dobrze. Myślałam że ferie u rodziców jakoś nam to zrewanżują ale... niestety nie :( Jednak dalej uważam że to co nas spotyka ma jakiś głębszy sens. Choroba, wypadek czy śmierć bliskiej osoby czegoś nas uczy. I chodź ciężko nam jest z wieloma rzeczami się pogodzić to jednak tak musiało być. I trzeba żyć dalej. 

     Pewnie jesteście ciekawi jak nam minęły ferie? Dobrze. Chodź ostatni dzień był przykry to cała reszta się udała. Jakoś pogodziłam opiekę nad psami, szynszylami i szczurami oraz Pyzolem.  Nawet powiem wam że gdyby dobrze się zorganizować to mogłabym mieć psa  :)  Chodź nadal gdzieś odkładam to moje marzenie o Manku :)

           A co u was? Będę musiała nadrobić blogowe zaległości. Oby mi czasu i energii nie brakło :)

wtorek, 31 stycznia 2017

Ferie czas zaczać :)


           Witajcie Kochani !  

      Miałam ostatnio ciężkie dni więc zwlekałam ze wpisami. Chodź nie muszę wam pisać że byłam na siebie zła ponieważ jednym z moich postanowień było przyłożenie się do pisania bloga. Miały być wpisy częściej oraz miało być więcej zdjęć.... Nagłówek też miał nie straszyć. Straszy nie? :) 


    I kiedy już wszystko wróciło do normy. Zaparłam się do tego mojego bloga i nagle co? I nagle dostałam misje. Jadę na tydzień do rodziców zając się psiakami i szczurami. Tak tak...Oprócz mojego dziecka będę miała pod opieką dwa psy, dwa szczury i dwie moje szynszyle :) Fajnie nie?  Sama jestem ciekawa czy podołam wyprowadzenia psów z opieką nad Pyzolem. Teraz mogę dziękować losowi że moi rodzice nie mają Barnardynów ani Hasky :) Nie będę musiała ich ganiać ani zapierać się prowadząc je na smyczy :) ha ha 


                                             A wy? Macie już ferie a może już po? 

środa, 11 stycznia 2017

Tak na chwile...



     Połowa Stycznia nowego roku już za nami...Tak za nami już święta , sylwester oraz to co nam przyniosły ostatnie dni starego roku. Na szczęście... bo nie było wesoło. Ale nic nie dzieje się bez przyczyny...Wszystko ma jakiś  sens i wiem że nawet złe rzeczy mają przynieść nam coś dobrego. 

   Z nowym rokiem przychodzą nowe postanowienia. I ja takie mam. Postanowiłam sobie w tym roku być lepiej zorganizowaną a od września jak młody będzie chodził do przedszkola ja zacznę kursy z języka niemieckiego. Fajnie nie? :) Do tego postanowiłam i zaparłam się w swoim postanowieniu że w tym roku uda mi się z panią Ortodontką założyć tą szynę.  Aparatu stałego nie ma sensu a założenie zwykłej szyny to nie lada wyzwanie...głownie papierkowe. Wszystko muszę mieć na piśmie od kardiologa...
    Jedyne co wiem na pewno. To fakt że będę dążyć do swoich celów a ten rok zakończę z wszystkim celami wykonanymi w 100 % :) 


    A wy? Jakie macie cele na ten rok?

niedziela, 18 grudnia 2016

Czasem tak cięzko...


   O jej ! To była moje pierwsze słowa które wypowiedziałam po zalogowaniu się na bloga.  Tyle czasu nic nie pisałam. Czas mi jakoś umknął ?! Dobra. Nie tym razem...Miałam ciężkie dni więc naskrobanie coś wam było ciężkie i za każdym razem gdy się za to zabierałam odnosiłam wrażenie że się rozklejam... Trochę popłakałam sobie przed ekranem. I za każdym razem gdy mi już przechodziło, brałam się w garść, obiecywałam sobie że dam rade po czym dochodziłam do wniosku że ze wszystkim dam rade tylko nie z napisaniem kolejnego wpisu...I to tak się kończyło.  Zaczynałam i rezygnowałam...

   Dziś jest dobrze.  Zaparłam się w swoich postanowieniach i nie pozostaje mi nic innego jak... Uwierzyć w swoje możliwości  i iść przed siebie...a raczej jechać. Bo jednym z moich celów na przyszły rok jest powrót do jazdy samochodem bez stresu :) Stres którego doświadczyłam ( tu jest wpis o tym Klik ) spowodował że ciężko jest mi się cieszyć z tego co kiedyś sprawiało mi radość. Ale obiecuje sobie i wam że się od nowego roku wezmę się w garść i dam radę. DAM RADĘ!

  Chciałabym wam też życzyć Wesołych Świąt :)

  

niedziela, 27 listopada 2016

W rajuuu....!


    Niedziela. 

    Późny wieczór...

    Siedzę na laptopie i nagle bummm! 

    Trafiłam do raju :)  

    Przeglądarka poprowadziła mnie prosto do.... różnego rodzaju kartek, karteczek, zeszytów, długopisów, zakładek i naklejek... 

    MÓJ RAJ! Pomyślałam przeglądając kolejne strony sklepu na które przez przypadek się znalazłam. 

   Ceny też nie były duże...
   Coraz więcej widziałam. 
   Ceny coraz niższe a rzeczy coraz ładniejsze...  

  I tak przez kilka sekund trwałam w amoku. Gdy rzeczywistość postanowiła o sobie przypomnieć.  Sklep na który trafiłam to Aliekspress... Sama nie wiem co o nim myśleć. Ceny nie są złe ale waluta oraz czas oczekiwania nie należą do łatwego tematu...

Mieliście okazje w nim Kupować? 
Byliście zadowoleni?

środa, 9 listopada 2016

Wróciliśmy...



Wróciliśmy... Niezamierzanie ostatni tydzień spędziliśmy z dala od domu. Od domku na Wzgórzu dzieliło nas zaledwie piętnaście kilometrów ale mimo tego z Pyzolem odczuliśmy tęsknotę za domem. I  sprzątaniem :)  Futrzaste dzieciaki powrót do domowych pieleszy przypłaciły nerwami.  Może dlatego że ostatni tydzień były bacznie obserwowane przez parę psich oczu a teraz owe oczy zniknęły? Pyzol za to niczym potworek z forum o niedobrych dzieciach przerodził się w małego terrorystę gotowego obracać swoje niezadowolenie i złość w czyn. Niemal padłam. Gdy dwie godziny po powrocie do domu otrzymałam solidne uderzenie w czoło. Wieszak się nie złamał,  okulary całe a na czole krecha z której mimo moich prób sączyła się krew.  O tak załatwiło mnie moje trzyletnie dziecko...Z rozwalonym czołem na randkę nie pójdę!- pomyślałam przeglądając się w łazienkowym lustrze.  Jedyne co mnie ratuje to fakt że za nim mnie Pan Niezastąpiony zaprosi na randkę...owe rozcięcie odejdzie dawno w zapomnienie a na niego miejscu pojawi się emerytowana zmarszczka. Dobre pocieszenie. Prawda?! :) 

     A wy jak często wychodzicie gdzieś razem ze swoimi połówkami?

środa, 19 października 2016

Moda na wszystko...


       Cavalier...Z czym kojarzy się wam to słowo? A może gdzieś już słyszeliście to słowa? A może już wiecie o czym dziś będę pisać?

     Macie chwile na zastanowienie...
 
     Oglądała dzisiaj film. Nie byle jaki ale długo czekałam na to żeby go obejrzeć. Jaki to film?! " Wiek Adeline" . Początek filmu i co tam widzę? Cavalier... Nic innego jak pies rasy Cavalier King Charles Spaniel. Wiem długa nazwa :) I moje zboczenie "zawodowe" kazało mi poczytać o tej rasie. Czytałam i się nią zachwycałam...bo nie tylko ładne ale i też dużo pozytywnych rzeczy o nich pisano. I wtedy. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różyczki zapaliła mi się nad głową czerwona lampka.

    Dlaczego?

    Pamiętacie filmy "Lessie", " 101 Dalmatyńczyków" czy mniej znany "Mój przyjaciel Hachiko".  Filmy lubiane, znane a rasy po tych filmach zaczynały robić furorę. Bo kto by nie chciał małego  Colie tak mądrego jak Lessie czy psiaka który przypomina małego misia jak Akita ?
  
    Czerwona lampka zapaliła mi się wtedy...kiedy uświadomiłam sobie że po tym filmie może się okazać że kolejna rasa stanie się ofiarą popularności. Yorki... Małe niewinne pieski w ubrankach tak je widziano, ale Yorki mają też swoje inne oblicza. Szczekanie przez godzinę. Dosłownie! York moich sąsiadów jak zaczął szczekać to szczekał dosłownie całą godzinę :) Husky? Urocze niebieskookie północniaki. Była na nie moda. A dziś dużo takich psiaków w schroniskach bo ich właściciele nie mogli sobie poradzić. Dlaczego? A bo Husky uciekają,  bo mają dużo energii. Ale to Husky. One muszą być w ruchu:)

    Kiedy spotykam zanjomych.  Zawsze męcze ich pytaniami czy znają cechy rasy psa którego chcą kupić. Dziwią się. Patrzą na mnie krzywo bo przeciez każdy pies jest inny. Zgadzam się. Jednak każda rasa ma pewne cechy które sa genetycznie przekazywane. I to wpływa mniej więcej na to jaki pies może być i jak z nim  postepować. Dlatego nie kupujcie psa pod wpływem emocji ani pod wpływem mody. Moda przejdzie a pies zostaje na min piętnaście lat. Mam nadzieje że Cavalier nie będą na tyle popularne żeby interesowali się nimi pseudohodowcy.


Ps. Polecam ten film :)